W radio Tok FM rozmawiałem z Cezarym Łasiczką o ekonofizyce. Rozmowy można posłuchać tutaj.
piątek, 21 stycznia 2011
piątek, 14 stycznia 2011
W sprawie OFE
Bez większych emocji przyjąłem rządowe plany ograniczenia wysokości składki do OFE. Zupełnie nie podzielam odczuć sporej części komentatorów o zamachu na nasze oszczędności. Nidy nie traktowałem składki do OFE jako swoich oszczędności, a raczej jako obowiązkowy podatek. Co się zaś tyczy wysokości mojej emerytury, to nie interesowało mnie to i nie interesuje w dalszym ciągu. O swojej emeryturze wiem tyle, że sam powinienem się o nią zatroszczyć i to dzisiaj.
Rząd potrzebuje środków, aby wypłacić emerytury obecnie uprawnionym do tego świadczenia. Chętnie wykorzystałby do tego całą pobierana składkę. Zamiast tego, część z niej trafia do OFE, które naliczają sobie prowizję. Następnie, część z tej składki OFE inwestują w rządowe obligacje, które rząd emituje aby mieć środki na wypłatę emerytur. W ten sposób cześć składki emerytalnej trafia do dzisiejszych emerytów za pośrednictwem OFE i jest pomniejszana o prowizje oraz dyskonto obligacji.
Kiedy wprowadzano reformę emerytalną liczono na to, że konkurencja wśród funduszy wymusi na nich niskie koszty zarządzania. Tak się jednak nie stało, a konkurencja między zarządzającymi ogranicza się do kampanii reklamowych w środkach masowego przekazu. Nie muszą się szczególnie wysilać, bo wpłaty maja zagwarantowane.
Bez wątpienia obecny system nie jest idealny. Rząd jednak zamiast go zreformować proponuje jego częściowy demontaż, a zdaniem niektórych grozi nam płynny powrót do systemu pay-as-you-go. Oczywiście, nie można się dziwić protestom samych OFE i osób z nimi związanych, bo w ten sposób odbiera im się żyłę złota w postaci ciągłego przypływu gotówki. Dziwi mnie beztroska rządzących w podejściu poważnego problemu demograficznego przed którym stoimy, a którego obecny system nie był rozwiązaniem, ale stanowił pewne złagodzenie.
piątek, 7 stycznia 2011
Dziennikarze o OFE
Niedawno, w programie emitowanym przez pewną telewizje informacyjną, dziennikarze ubolewali nad niską jakością debaty publicznej, zarzucając jej brak merytorycznej dyskusji. Przy okazji dostało się też konkretnym politykom. A to wszystko miało miejsce w ramach dyskusji na temat zmian w OFE. Może źle się wyraziłem. Było to nie tyle w ramach tej dyskusji, co właściwie stanowiło całą jej zawartość.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)