czwartek, 2 sierpnia 2018

Adresowanie problemów

Zaadresować można kopertę lub paczkę, ale można też zaadresować problem. Zwrot ten na dobre się już zakorzenił w korporacyjnej nowomowie, bo jest on bardzo przydatny i pojemny.

Bo co to znaczy zaadresować problem? To znaczy trochę więcej niż go zignorować, ale zdecydowanie mniej niż go rozwiązać. To całe pojemne i niezobowiązujące spektrum pomiędzy rozwiązać, a zignorować to jest właśnie znaczenie tego zwrotu. 

Dostaję białej gorączki kiedy to słyszę, ale wiem, że jestem na straconej pozycji. 

niedziela, 24 czerwca 2018

Pomyłki suwerena

W najnowszym Plus Minus (23-14 czerwca 2018) znalazł się tekst Michała Szułdrzyńskiego pt. "Pomyłki suwerena". Jakoś nie przepadam za pojęciem suwerena, zwłaszcza w użyciu, w jakim pojawia się ono ostatnio. Jest to hipostaza, która nie tylko powoduje językowe nieporozumienia, ale przede wszystkim ma swoje praktyczne i negatywne konsekwencje w sferze dyskursu politycznego i publicystycznego.

Zdania w rodzaju: "Suweren zdecydował, że..." w swojej formie przypominają zdania typu: "Jan zdecydował, że...", co wprowadza w błąd sugerując, że mówiąc iż suweren o czymś zdecydował, mamy na myśli coś innego, niż tylko to, że w określonych wyborach czy referendum wyniki były takie, a takie.

Myślę, że w tym też leży źródło owej "absolutyzacji suwerena", o której pisze M. Szułdrzyński.  Stosujemy pewne kalki językowe właściwe do mówienia o decyzji, opinii, czy poglądach osób, sugerując, że suweren (w systemie demokratycznym) posiada opinie, czy podejmuje decyzje. Gubi się przy tym informacja, że posługując się tym skrótem mówimy tan na prawdę tylko o wynikach wyborów, które są z natury swojej niestabilne, zmienne w czasie i są  podatne na liczne wpływy, włączając w to zarówno manipulacje, ale też np. pogodę.

W pułapkę tą wpada również M. Szułdrzyński pisząc o tym, że suweren może się mylić, zmienić zdanie, itp. Nonsensem jest mówić, że suweren może się mylić, tak jak i nonsensem jest mówić, że ma rację, czy zmienił zdanie. Rozumiem potrzebę istnienia skrótu myślowego, ale w momencie, kiedy zaczyna on żyć własnym życiem, odrywając się poniekąd od swego znaczenia, konsekwencje tego mogą być szkodliwe.

czwartek, 19 kwietnia 2018

Mądrość zbiorowa

Kiedyś, kiedy jeszcze miałem dużo więcej czasu, śledziłem dyskusje na forum internetowym poświęconym inwestowaniu. Uczestnicy komentowali minione sesje giełdowe oraz typowali spółki oraz kierunki zmian indeksów. To, co było tam ciekawe, to codzienna ankieta na temat kierunku zmian indeksu WIG20 w czasie najbliższej sesji. Nie pamiętam już szczegółów, ale chyba do momentu otwarcia sesji można było głosować. Można było także analizować historyczne wyniki sondy i wyniki najlepiej obstawiających uczestników. Co się okazywało? Oczywiście, to moja subiektywna ocena, nie poparta testami statystycznymi, ale miałem silne wrażenie, że o ile żaden z uczestników nie uzyskiwał średnio wyników lepszych niż losowe, to ogół bardzo często typował właściwy kierunek zmian indeksu.

Przy założeniu, że uczestnicy forum stanowili w miarę reprezentatywną próbkę rynku, mogło to znaczyć tylko tyle, że średnio odzwierciedlali oni rynkowe nastroje. Tak to sobie tłumaczę. Mam rację?

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Mój komentarz do artykułu "Big Data - wyzwanie czasu."

Na portalu Wszystko co najważniejsze pojawił się ciekawy artykuł Michała Kosińskiego pt. "Big Data - wyzwanie czasu. Jaki świat nowych mediów zbudujemy?", mówiący najogólniej o tym, jak nasza aktywność w internecie, a na portalach społecznościowych w szczególności, może być wykorzystywana do inwigilacji lub tylko lepszego "targetowania" takiej, czy innej komunikacji. Pod tekstem umieściłem swój komentarz, który przeklejam poniżej. Tak na pamiątkę.


Tego rodzaju informacje, jak te przedstawione w powyższym tekście, brzmią faktycznie niepokojąco. Technologia, która miała za zadanie człowiekowi pomóc, wyrywa się spod kontroli i obraca się przeciwko bezbronnym ludziom. Trochę jak bunt robotów w opowiadaniach SF. Jest czego się bać, choć dzisiaj myślę, że problem nie jest mi jeszcze tak bliski, jak by na to wskazywały alarmujące atykuły. No bo jak wygląda to z mojego puntu widzenia:

1. Moja aktywność na portalach społecznościowych może być wykorzystana przez potencjalnego pracodawcę o oceny tego czy jestem odpowiednim kandydatem. Może być nawet wykorzystana do przygotowywania dopasowanych ofert pracy. Jak to jest obecnie z tymi ofertami pracy? Mam konto na popularnym portalu biznesowym i dostaję regularnie informacje o ofertach pracy, które „mogą mnie zainteresować.” Nie będę się rozpisywał na temat tego jakie oferty otrzymuję, ale algorytm który je selekcjonuje działa zapewne według schematu „weź i wyślij co masz do kogo się da”. Jedyne w miarę interesujące oferty otrzymuje od żywych ludzi.

2. Mój bank, bardzo internetowy i innowacyjny, w którym konto mam już od ponad 10 lat, z uporem do mnie raz na jakiś czas dzwoni i próbuje mi sprzedać jakiś kredyt. Zupełnie przy tym ignoruje fakt, że przez ostatnie 10 lat nie udało mnie się na żaden taki kredyt namówić, a jeden rzut oka na moje rachunki pozwalałby ocenić, że jeśli czymś miałbym być zainteresowany, to raczej jakimiś produktami inwestycyjnymi lub depozytami.

3. Trafiają się też reklamy uwzględniające ostatnią aktywność w internecie. Przykładowo, po zakupie kompletu opon zimowych przez internet, zaczęły się mi pojawiać masowo reklamy opon zimowych (a może sklepów z oponami). Chyba na wypadek gdybym chciał sobie kupić drugi komplet opon.

4. Nawet YouTube stara się rekomendować mi rożne utwory. Obecnie rekomenduje mi dużo Mozarta. Nawet całkiem blisko mojego gustu muzycznego. Wynika to jednak tylko z tego, że ostatnio na YouTubie słuchałem trochę Mozarta. Gdybym odtworzył jakieś teledyski Sławomira, to YouTube by mi zapewne rekomendował Sławomira.

Podsumowując, nie czuję się dziś jakoś szczególnie inwigilowany. Gdyby jednak pewnego dnia, po wysłuchaniu przez mnie na YouTube utworu Sławomira, serwis zaproponował mi najnowszy utwór Pawła Mykietyna, no to faktycznie, wtedy zacząłbym się bać.

wtorek, 3 kwietnia 2018

Postanowienie

Postanowione! Będę czasem coś pisał. Ne powiem, że regularnie, bo zaraz wyjdzie, że nie dotrzymuję postanowień. Chodzi o to, że na Twitterze czasami brakuje mi znaków, a tu takich ograniczeń nie ma.

piątek, 6 stycznia 2012

Internetowa rejestracja do żłobków

W tym roku wprowadzono internetową rejestrację do Warszawskich żłobków. Przy okazji można było zobaczyć jak bardzo społeczeństwo nie dorosło do tej światłej i innowacyjnej e-inicjatywy. Od razu podniosły się głosy malkontentów, którzy narzekali, że tym samym skasowana została poprzednia kolejka, w której oczekiwali już drugi rok i lada chwila mieli doczekać się upragnionego miejsca. Kierowali się oni pewnie typowym strachem przed zmianą i stawianiem swoich partykularnych interesów ponad dobro ogółu: cyfryzację i elektryfikację.

Zapisy elektroniczne uruchomiono 2 stycznia o godzinie 9.00. Jak wielkim one były sukcesem można było przekonać się od razu o 9. Wielkie zainteresowanie zapisujących się spowodowało, że strona internetowa nie chciała się otworzyć. Konsekwentna i od dawna prowadzona polityka informatyzacji przyniosła swój efekt w postaci tłumów chcących zarejestrować do żłobka przyszłych użytkowników internetu. Niektórzy spędzili nawet przy komputerze ponad 3 godziny próbując się zarejestrować od 9 do 12. Mówi się nawet o osobach, które wzięły na tą okoliczność urlop.

Kolejnym krokiem elektronicznej rejestracji jest wydrukowanie potwierdzenia, podpisanie i dostarczenie go osobiście do żłobka pierwszego wyboru w terminie do 10 dni. I tutaj organizatorzy wykazali się pomysłowością. Przecież wiadomo jak bardzo nie lubimy chodzić na pocztę...


środa, 23 listopada 2011

Pozycja reprezentacji w rankingu

Reprezentacja Polski w piłce nożnej, w międzynarodowym rankingu, została sklasyfikowana na pozycji 66. Nie najgorzej, biorąc pod uwagę to, że najlepsza polska uczelnia wyższa znajduje się w czwartej setce.