Od 16 lipca br. Unia Europejska nalicza Polsce „karne dni” (każdy kosztuje 40 tys. euro) za niewywiązanie się ze zobowiązania do redukcji ilości śmieci trafiających na wysypiska. (źródło: Gazeta Wyborcza)
Jak na razie temat nie wzbudza szczególnych emocji. Czekam jednak na moment, kiedy media na okrągło będą relacjonować nerwowe negocjacje polskiego rządu z przedstawicielami Unii, prośby o przesunięcie ostatecznego terminu, prośby o zmiany limitów itp. Warto jeszcze trochę poczekać i wstrzymać się od przedwczesnej paniki, aby móc być światkiem tego widowiska, a w ramach niego kosztownej kampanii reklamowej, w której celebryci będą zachęcać do segregacji odpadów, np. Krzysztof Ibisz wychodzący z siłowni i wrzucający butelkę po wodzie do specjalnego pojemnika. Jeśli kampania będzie udana, to być może zatoczy szersze kręgi i zagości również w intelektualnym centrum kraju – na wyższych uczelniach, na których raczej nie widuje się np. pojemników na makulaturę. Rozumiem, że np. na psychologii, czy innych kierunkach humanistycznych pojemniki na makulaturę są zbędne, bo tam niczego się nie wyrzuca, ale są jeszcze inne kierunki. No i właśnie o te inne kierunki mi chodzi jako człowiekowi, który jeszcze od czasu do czasu zagląda na uczelnie. A perspektywa wypromowania przez Krzysztofa Ibisza mody na zbieranie na uczelniach makulatury bardzo mnie cieszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz